Alfabet Kozłów

D jak drużyna. Liczy ponad 30 zawodników. Wśród nas są nawet obcokrajowcy. Nie lubimy tego słowa – to raczej nasi prawdziwi przyjaciele, tacy jak Tim Bennet, Steve, Jeff czy Julius. Każdy z nas robi co innego. Wśród nas są jeszcze licealiści, studenci, przedstawiciele handlowi, sprzedawcy, mechanicy.

F jak Frankiewicz Maciej. Spotkaliśmy się raz. Ola z Weroniką i Karolem tygodniami się umawiając, w końcu do niego poszli. Nie było to długie spotkanie, ale bardzo uskrzydlające. Bardzo nam pomógł. To dzięki niemu mogliśmy zagrać na stadionie Posnanii, to on przekonywał innych, że Kozły mogą spokojnie trenować na piłkarskiej murawie, bez żadnych obaw, że ją przeorają. Chcieliśmy go uczynić honorowym członkiem drużyny Kozły Poznań. Obiecał nawet, że przy najbliższej okazji zrobi wykop na jakimś naszym meczu. Bardzo konkretny, uśmiechnięty, pewnie trochę szalony człowiek, ale o takich nam właśnie chodzi. Wielka szkoda, że nie ma go już z nami.

K jak Kobiety. Jednak w tak męskiej, przepełnionej testosteronem grze znalazło się miejsce dla nich. Ba! Nie mogło ich przecież zabraknąć. Dwie najważniejsze w życiu drużyny to managerski Weronika Bździak i Aleksandra Leończyk. Pojawiły się w Kozłach w tym roku i przez kilka miesięcy walczyły zawzięcie o to, aby ktoś o nas usłyszał. Nie bały się prosto z ulicy wchodzić do redakcji Polska Głos Wielkopolski i przekonywać dziennikarza działu sportowego, że warto o nas pisać. Młode, kiedyś jeszcze niedoświadczone, atrakcyjne wiedzą, jak negocjować i co chcą osiągnąć. Dzisiaj z tego znakomitego duetu została już tylko Ola, a na miejsce Weroniki wskoczył Karol. Weronika na razie przebywa na obczyźnie, ale wierzymy w to, że jak tylko wróci z powrotem do Poznania to znowu na te dwie panie nie będzie mocnych.

L jak ludzie. Wszyscy, którzy nam pomogli. Każdy z drużyny prosił swoich kiedyś swoich znajomych o małą prośbę i nigdy raczej nie spotkał się z odmową. To zadziwiające jak niektórzy są skorzy do pomocy. Wiadomo, że bardziej pomagają ci, którzy sami kiedyś trenowali jakieś sporty i wiedzą, jak trudno jest o sponsorów i trafienie do świadomości ludzi. Wszyscy jesteście wspaniali. Nasza wdzięczność jest bezkresna. Nie wszystkich jesteśmy w stanie w tej chwili przywołać wszystkich, ale wszystkim Wam serdecznie dziękujemy!

M jak McKinnon. To nasz head coach – czyli główny trener. Teraz sprzedamy Wam kolejny sekret na temat Kozłów. Kent jest pastorem. Przyjechał do Poznania z misją i tak jakoś się stało, że na siebie wpadliśmy. Nasze wyniki to między innymi jego zasługa. Byście widzieli, jak na jednej z konferencji opowiadał o futbolu tak, że dziennikarzom szczęka opadała. To, że jest pastorem, wie jak przemawiać do ludzi sprawia, że bardzo łatwo do nich trafia. Tak samo było w Kozłach. Nasz wielki przyjaciel, z którym trzeba rozmawiać po angielsku. Niektórzy z nas robią to na migi, ale zawsze się dogadujemy.

N jak Naramowice. Stąd właśnie się klub wywodzi. Część z chłopaków zamieszkuje właśnie północne rejony Poznania. Mamy tutaj swoje stałe miejsce spotkań i na długo tak pozostanie.

P jak Poznań. Kiedyś miał piękne hasło: Poznań stawia na sport, szybko jednak je zmienili na Poznań know how albo hau hau J My się w to wpisujemy. Kozły Poznań know how – wiemy jak grać w futbol. W tym roku, wielu zadziwiliśmy. Wylądowaliśmy na trzecim miejscu klasyfikacji generalnej. Mamy brązowy medal Mistrzostw Polski. W Poznaniu jesteśmy najlepsi. Jest jeszcze jedna drużyna futbolu amerykańskiego, która gra w II lidze, której nazwy niestety nie pamiętamy bo jest za trudna.

S jak Supel, Krzysztof Supel czyli prezes. Dla przyjaciół prosiak. Niech Was te ksywki nie dziwią. Z dnia na dzień będziecie dowiadywać się o kolejnych równie ciekawych J Krzysztof założył Kozły w 2005 roku. Bez niego by ich nie było. Do trustu mózgów Kozłów należy też Rufi czyli Bartosz Hendrys, Krzyżak czyli Łukasz Krzyżanowski, Bodzio czyli Marcin Franke oraz Miyagi czyli Karol Siliwoniuk. To oni mają najwięcej do gadania w drużynie. Amen!
U jak USA, stąd właśnie pochodzi nasz sport. Naszym marzeniem jest gra na takich boiskach, na których gra się w stanach. Tam praktycznie każda drużyna futbolu amerykańskiego z college’u ma boisko, o którym my możemy jednynie pomarzyć. Fajnie by było kiedyś wyjechać na camp za wielką wodę. Pracujemy nad tym. Na razie jest szansa na sprzęt, który możemy otrzymać do Wujka Sama.

Dodaj komentarz

Brak komentarzy.

Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.